„Osoba zaginiona w lesie, wysiadła z autobusu, traci przytomność po zażyciu tabletek nasennych, kontakt telefoniczny słabnie” – tak brzmiało zgłoszenie, które otrzymaliśmy na telefon dyżurny.
Na miejsce natychmiast zadysponowano oddział WGPR Gorzyce, nawiązaliśmy kontakt z OSP Śrem. To jednostki przygotowane do szybkiej penetracji terenu z użyciem bezzałogowych statków powietrznych, z doświadczeniem w nocnych misjach.
Ważnym wsparciem technologicznym był system SIRON LOC-ME, pozwalający na błyskawiczne namierzenie pozycji osoby potrzebującej pomocy.
Sytuacja stała się dynamiczna, gdy osoba zaginiona oznajmiła przez telefon, że widzi już latarki policjantów, ale… ich unika. Planista natychmiast wydał komunikat o zachowaniu szczególnych środków ostrożności. Z doświadczenia ratowniczego wynika bowiem, że sytuacje, w których osoba sama naprowadza służby na swoją lokalizację, wiążą się z ekstremalnie wysokim ryzykiem autoagresji lub ataku na ratowników. Z tego powodu w wyznaczone sektory w pierwszej kolejności skierowano patrole Policji, podczas gdy strażacy i ratownicy byli w gotowości na bezpiecznej pozycji.
Przełom nastąpił, gdy jeden z policyjnych patroli ujawnił zaginioną osobę. Sytuacja była bardzo poważna – osoba w ręku trzymała nóż. Funkcjonariusze natychmiast podjęli negocjacje, a w odpowiednim momencie wykorzystali środki przymusu bezpośredniego, by bezpiecznie odebrać niebezpieczne narzędzie i zapanować nad sytuacją. Dzięki zdecydowanej postawie policjantów, osoba ta została przekazana pod opiekę Zespołu Ratownictwa Medycznego.
Zdarzenie to musi być przestrogą dla wszystkich jednostek ratowniczych. Zawsze należy zakładać, że osoba zaginiona może posiadać przy sobie niebezpieczne narzędzie. Na przykład: osoby w stanie psychozy potrafią maskować swoje intencje – mogą się uśmiechać i prowadzić pozornie pozytywny dialog, by w ułamku sekundy, bez ostrzeżenia, zaatakować ratownika.
Choć niektóre jednostki OSP czy grupy cywilne na pokaz ćwiczą wchodzenie do pomieszczeń z nożownikiem i podejmowanie z nim walki, jest to skrajna i śmiertelnie niebezpieczna nieodpowiedzialność. Pokazy tego typu utrwalają w pamięci niebezpieczny trend „ścigamy i walczymy” – BŁĄD.
Ratownicy i strażacy nie są od stosowania środków przymusu bezpośredniego ani od konfrontacji z uzbrojonym agresorem – od tego jest wyłącznie Policja. W realnym zagrożeniu mamy tylko jedną szansę, a błędy w ocenie własnych kompetencji kończą się tragedią.
